| Na jaskiniowym szlaku. |
|
|
| Wpisany przez Radosław Bernaciak | |||
| poniedziałek, 08 lipca 2019 13:59 | |||
|
Tą niezwykłą przygodę rozpoczęli wczesnym rankiem na odprawie dla rodziców młodzieży. Po przejechaniu 150 km, przed południem zameldowali się na Straszykowej Górze pod Ryczowem, gdzie adepci mieli przejść swój chrzest bojowy. Dwie jaskinie „Z Kominem" i „Straszykowa Góra", okazały się niezwykłym wyzwaniem, ale i testem dla każdego. Młodzież zdała go znakomicie. Okazało się, że wszyscy poradzili sobie z własnymi lękami oraz przełamali barierę chodzenia – a właściwie czołgania się pod wielkimi blokami skalnymi. Oprócz jaskiń z ostańców skalnych rozpościerał się też piękny widok na tę część Jury. Po szybkim chrzcie jaskiniowym przejechali do jaskiń „Zegar" oraz „Psia", tu młodzież ośmielona już pierwszymi sukcesami ochoczo wchodziła przeciskając się ciasnymi korytarzami. Wejście do jaskini było też wytchnieniem dla wszystkich, ponieważ panowała tam przyjemna temperatura 13-14oC, gdy na zewnątrz termometr wskazywał 35 oC. Po obfitym posiłku, który zjedli w Pilicy, grotołazi ruszyli w dalszą podróż. Tego dnia zwiedzili jeszcze dwie jaskinie, gdzie wąskimi korytarzami, zaciskami dochodzili do końca najgłębszych fragmentów jaskiń. Wieczorem o dziwo wszyscy mieli jeszcze dużo sił, aby po tak ciężkim dniu, po rozbiciu namiotów, po ciepłym prysznicu posiedzieć przy ognisku. Jest to też tradycja harcerska, aby wspólnie biesiadować. Wczesnym rankiem pomimo licznych siniaków i bolących mięśni wszyscy szybko zjedli śniadanie, aby ruszyć w dalszą podróż na zwiedzanie kolejnych jaskiń. Nawet założenie ubrudzonych i już sztywnych od zaschniętej gliny ubrań nie sprawiło młodzieży problemu. Tuż obok biwaku zwiedzili jaskinie „Berkową". Każda jaskinia jest inna, każda jest równie urokliwa. Ciężko jest wskazać tę najładniejszą. Jedne mają ciasne zaciski, inne kręte korytarze. Niektóre jaskinie, lub jej części piękną szatę naciekową ze stalaktytami, stalagmitami, żebrami czy też polewami wapiennymi. Wszyscy po wyjeździe wspominali właśnie tę jaskinię czyli Berkową. Jest ona bardzo niska i ciasna. Mimo, iż jej długość to zaledwie kilkadziesiąt metrów jest klasykiem wśród jaskiń. Jaskinia „Kryształowa" to z kolei najdłuższa z tych, które zwiedzała młodzież. Mierząca ponad 200 metrów, ma liczne korytarze, a na samym końcu 5 metrową suchą studnię, w którą powoli można wejść. W tej jaskini można chodzić różnymi odnogami i nawet można się zgubić. Aby do niej się dostać należy pokonać bardzo ciasny przecisk. Jest to nie lada wyzwanie o czym przekonał się Wójt, który miał problemy z wyjściem. Dzięki pomocy harcerzy, bezpiecznie i z uśmiechem mógł opuścić tę urokliwą pieczarę. To pokazało również, że Grotołaztwo to sport grupowy. Przejeżdżając po urokliwych terenach Jury mijaliśmy liczne zamki. Nie mając zbyt wiele czasu na zwiedzanie , wszyscy zgodnie stwierdzili, iż jest to temat na kolejną wyprawę. Zarówno zamek w Mirowie, jak i Olsztynie robią ogromne wrażenie. Wartym zobaczenia jest leżący blisko naszej trasy zamek w Bobolicach. W godzinach popołudniowych cała ekipa grotołazów udała się na Górę Towarną w miejscowości Kusięta. Po odnalezieniu wejścia do jaskini o tej samej nazwie, wszyscy ochoczo zabrali się do jej zwiedzania. Po przejściu kilkudziesięciu metrów, wszystkich czekało duże zaskoczenie. To olbrzymia kałuża, która znajdowała się na łączniku z jaskinią „Dzwonnicą". Ci szczuplejsi próbowali obejść górą, ale ci normalnych gabarytów, musieli wziąć ją „na klatę". Z całej grupy tylko dwie osoby wyszły suche po jej zwiedzaniu. Wyjście z jaskini stanowił urokliwy zacisk, którego pokonanie zajęło każdemu kilka minut. Ostatnią jaskinią była w tym samym paśmie „Cabanowa". Wąski korytarz, opadający bardzo mocno w dół odróżniał ją od tych dotychczasowych. Na końcu jaskini znajdowała się duża sala, gdzie na chwilę można było usiąść i podsumować dwudniową wyprawę. Wszyscy wrócili ze wspaniałymi wspomnieniami z tej niezwykłej wyprawy. Na parkingu w Rzeczycy na młodzież czekali rodzice, którzy z powodu braku zasięgu nie mieli z nimi kontaktu przez całe dwa dni. Wyjazd na jaskinie wymaga od organizatorów, w tym przypadku Wójta i Pana Ireneusza Witkowskiego zadbania o każdy szczegół, gdyż przy takim wyjeździe najważniejsze jest przede wszystkim bezpieczeństwo. Jak za każdym razem wyjazd sponsoruje Wójt Gminy Pan Marek Kaźmierczyk, a tym razem również Pan Radny Ireneusz Witkowski. Jest to też forma podziękowania młodzieży z drużyny harcerskiej Vici za jej aktywność i angażowanie się w uroczystości gminne.
|
|||
| Poprawiony: środa, 17 lipca 2019 15:36 |
























